sobota, 22 września 2018

Jak producenci i dystrybutorzy jedzenia oszukują nas na składzie - 60% w Polsce, 100% za granicą. Komu możemy wierzyć?


Niedawno będąc na zakupach poszukiwałam mleka kokosowego, słynny dyskont z skowronkiem wpisanym w literę "A" oferuję bardzo szeroki asortyment produktów spożywczych ma również na półkach spory wybór mleka kokosowego: w puszkach oraz w kartonikach.


Starałam się wyszukać taki,  którego skład byłby najlepszy z możliwych, a najlepiej bez konserwantów. Wśród puszek dominował wysoki skład mleka kokosowego (około 80%) ale uzupełniony konserwantami i stabilizatorami. Najgorszy ze wszystkich miał niecałe 25% mleka kokosowego, reszta zaś stanowiła woda i inne substancje stabilizujące oraz konserwujące.

Lecz nagle na horyzoncie pojawiła się okazja - karton opisany po angielsku "Coconut Milk 100%" a z drugiej strony po tajsku. Tak więc mąż sięgnął po opakowanie postawione zbyt wysoko dla mnie i zaczął czytać naklejoną etykietę w języku polskim...

Skład: ekstrakt z kokosa 60%, woda.




Super! Bierzemy od razu dwa kartoniki, bo cena zbliżona do pozostałych, naturalny skład, a poza tym mieliśmy w planach ugotować trochę "tajskiego" jedzenia (po tym, jak mąż ugotował świetne curry!). Mąż sięga po drugie opakowanie i bardzo się zdziwił, kiedy etykieta różniła się zastosowanym fontem i rozkładem informacji. Na jednej stronie opis był w języku angielskim a na drugiej stronie w języku niemieckim i tutaj zostaliśmy wspólnie zaskoczeni...

Ingredients: coconut extract 70%, water, emulsifier (E435) | Skład: ekstrakt z kokosa 70%, woda, emulgator (E435)



No i dopadła nas konsternacja. Komu wierzyć? Mąż wziął się za zrywanie naklejonej przez dystrybutora etykiety, a pod nią ujrzał coś, czego się z początku nie spodziewaliśmy:

Ingredients: Coconut milk 100%, No preservatives added | Skład: mleko kokosowe 100%, bez konserwantów.




Ta sytuacja pokazuje nam, że producenci mogą swawolnie manipulować informacją, a my często nieświadomie i w dobrej wierze kupujemy produkty, które tylko z etykiety wydają nam się czyste i zdrowe. Ile w tym jest prawdy? Będzie wiedzieć tylko osoba, która to produkuje oraz kontrolerzy przemysłowi. Niestety, żyjemy w czasach, w których produkty są modyfikowane i wzbogacane o substancję dodatkowe w celu poprawy ich smaku, zapachu, koloru, wyglądu, czy też w celu przedłużenia ich żywotności na półkach sklepowych.

Sprawdziłam zatem, czym jest substancja E435 i jest nią:

E435 Monostearynian polioksyetylenosorbitolu (polisorbat 60)


Produkt należący do grupy emulgatorów, szkodliwość oznaczona jako NIEBEZPIECZNA, kiedy jest zanieczyszczona substancją 1,4-dioksanem wywołuje nowotwory u zwierząt (a co w przypadku ludzi?)

Na sam koniec zamieszczam obfotografowane etykiety.
Moi drodzy, sami poddajcie ocenie przedstawiony fakt...











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Bardzo rozgadana i uparta kobieta. Tak bym mogła opisać siebie w wielkim skrócie. Na początku 2016 roku zdiagnozowano u mnie Hashimoto - od tego czasu, moje życie zmieniło się o 180 stopni. Co dzień odkrywam i czytam coś nowego na temat mojej choroby. Chciałabym się tutaj z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami i opiniami.

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *